MITYNG 03/177/2012

DO UŻYTKU WEWNĘTRZNEGO



DZIECI CHAOSU

"Bierni obserwatorzy i samotnicy patrzyli starając się uczestniczyć w dyskusjach, komitety się spierały, nowe kluby zmagały się z bolączkami bez precedensu, spikerzy mówili, grupy się rozpadały, członkowie zamieniali się w profesjonalistów, czasem cała grupa się upiła, a lokalny PR szedł na marne”
 (Język Serca str. 149)
Właśnie tak, wg. Billa W. miały się sprawy w wielu powstających wspólnotach w pionierskich czasach AA. Mając niewiele doświadczenia, bądź nie mając go wcale aby mówić o zupełnie nowym wyzwaniu jakim jest trzeźwość, grupy poruszały się po omacku. Program zdrowienia zawierający 12 Kroków rozprzestrzeniał się pośród alkoholików niczym niekontrolowany pożar. Przekraczał granice Stanów Zjednoczonych i docierał do innych krajów w niesamowitym tempie. Wspomagany przez specjalistów, przy rosnącym wsparciu medycyny i religii, AA było na dobrej drodze aby zagościć w domach i stać się rozpoznawalne. Ludzie zaczynali trzeźwieć, a dobre wiadomości roznosiły się szybko. Niemniej, raczkujące grupy AA rzadko kiedy miały do zaoferowania więcej niż pragnienie trzeźwości każdego członka z osobna. Wszystko odbywało się na zasadzie prób i błędów. Co działa, a co nie było definiowane z dnia na dzień, z ust do ust. Zasady były tworzone i łamane, polityka i koncepcje wprowadzane i odrzucane. Nieuchronnie, wybuchały mocne, czasami nieprzyjemne dyskusje pomiędzy członkami AA dotyczące relacji we wspólnocie i ze światem zewnętrznym.
W pierwszej dekadzie istnienia AA było wiele problemów, które zaczęły się piętrzyć im bardziej wspólnota ewoluowała. Wyzwania dotyczące wspólnego życia i pracy nie tylko jako jednostki ale jako grupa należały do takich kwestii. Wraz z sukcesem i rosnącą popularnością pojawiły się również zazdrość, podejrzliwość, urazy i pretensje. Konflikty wybuchały przy każdej możliwej kwestii: wydawanie pieniędzy, funkcjonowanie wspólnot, nadużywanie znaku AA, przywództwo, interpersonalne animozje. Każdy miting wyglądał inaczej i miał inne „rytuały”. Niektóre gromadziły alkoholików z najgłębszego dna, inne z kolei były tylko dla „tych lepszych” alkoholików. Niektóre grupy pozwalały wpadkowiczom wrócić  inne wręcz przeciwnie. Twierdziły, że tych co zapili powinno się wykluczyć.
Wspólnota AA nie była jednak pierwszą organizacją zmagającą się z problemami wzajemnych konfliktów i niebezpieczeństwami sukcesu. The Washingtonian Society ruch na rzecz uzdrowienia pijaków znalazł był prawie odpowiedź na alkoholizm niemal sto lat wcześniej. Na początku, wywodząca się z Baltimore wspólnota składała się tylko i wyłącznie z alkoholików starających się pomóc sobie wzajemnie. Funkcjonowali z sukcesami, mieli efekty swoich działań a ruch rozkwitał. Niestety pozwolili politykom (zarówno alkoholikom jak również nie alkoholikom) używać wspólnoty do ich własnych celów. Wbrew statutowym celom aby unikać polityki, religii i komercjalizacji członkowie podzielili się na walczące ze sobą obozy zarówno w kwestii alkoholu jak i wielu innych aspektach. W przeciągu ośmiu czy dziewięciu lat Washingtonian Society „Stracił swą moc” – tak skomentował Bill W. to co zaszło na corocznym przyjęciu AA w Nowym Yorku 7 listopada 1945 roku.  „W skrócie, Washingtonian Society zaczęło zajmować się sprawami świata, zanim nauczyło się zajmować sobą. Nie potrafili zadbać o swoje dobro.”
Grupa Oxfordzka, religijna organizacja z której wykiełkowało AA i która wspierała podstawowe duchowe zasady wspólnoty również przedstawiała sugestie czego należy unikać. W Alkoholicy wkraczają w dojrzałość Bill W napisał: „We wczesnych latach AA  czerpało koncepcje od Grupy Oxfordzkiej i jej ówczesnego lidera w Ameryce Sama Shoemakera. Koncepcje te dotyczyły m.in. obrachunku moralnego, zadośćuczynienia popełnionych krzywd, przyznania się do popełnionych błędów i pracę z innymi. Jednakże, w miarę jak członkowie Grupy Oxfordzkiej wykazywali coraz większe zainteresowanie trudną sytuacją alkoholików zaczął narastać dysonans pomiędzy ich działaniami, a raczkującą Wspólnotą AA. W konsekwencji zaowocowało to rozłamem tych dwóch grup. Bill W określił to następująco: „Grupa Oxfordzka chciała ratować świat, a ja chciałem tylko ratować pijaków”.
Wykorzystując doświadczenie grup istniejących wcześniej, oraz doświadczenie wynikające z wewnętrznych problemów z jakimi borykała się wspólnota w pierwszym dziesięcioleciu, AA było coraz bliżej do ustalenia zasad i wskazówek które miały na celu chronić i prowadzić do jak najlepszego funkcjonowania grupy. Te zasady zostały ujednolicone i opublikowane w 1946 r w AA Grapevine pod nazwą „12 punktów gwarantujących naszą przyszłość”. Zostały zaakceptowane i zatwierdzone przez wspólnotę podczas Międzynarodowej Konferencji AA w Cleveland, Ohio w 1950 r. W kwietniu 1953 r. wydano książkę 12 Kroków i 12 Tradycji w której znajdowały się wskazówki i wytyczne dotyczące zarówno wyzdrowienia jednostki jak i przetrwania całej organizacji.
Bill W. napisał w Tradycji Czwartej „My, Dzieci Chaosu. Wyzywająco igraliśmy z każdym możliwym rodzajem ognia, wychodząc z tych prób bez szwanku – i jak sądzimy mądrzejsi. Właśnie te wypaczenia złożyły się na szeroki wachlarz prób i błędów, dzięki którym AA, z Bożą pomocą, osiągnęło swój dzisiejszy kształt. Według Billa, postrzeganie tradycji w latach czterdziestych dwudziestego wieku było niedoceniane i spotykało się z sceptycyzmem. „Tylko grupy zmagające się z poważnym problemami były gotowe traktować tradycje poważnie” powiedział w 1955 r dla Grapevina. Jego słowa spotkały się z głębokim sprzeciwem i protestem ze strony wielu grup. Szczególnie tych, które miały cały arsenał „zasad ochronnych”. „Doświadczaliśmy z ich strony obojętności o apatii”.
Czasy się zmieniły i już kilka lat później, w 1950 roku na Konferencji w Cleveland kilka tysięcy członków wspólnoty AA zadeklarowało, że „Nasze wspólne dobro powinno być najważniejsze, wyzdrowienie każdego z nas zależy bowiem od jedności Anonimowych Alkoholików. Jedność Anonimowych Alkoholików jest najcenniejszą wartością naszej wspólnoty. Wyłącznie od niej zależy nasze życie, a także tych do nas dołączą.” W 1984 roku J.B, członek AA z Modesto w Californi napisał w biuletynie „Grapevine”. „Dwanaście Tradycji to nie tylko zbór wskazówek ustanowionych przez „nich” i danych nam na zasadzie wytycznych – ‘Tak macie robić’. Tradycje są bowiem owocem wielu pomyłek i błędów, które niemal doprowadziły Wspólnotę do rozpadu, a my przyjmujemy je dobrowolnie”.
Mówiąc o Tradycjach mówimy o życiu i śmierci. Nie mogę żyć bez AA, Ty nie możesz żyć bez AA. Jednak to Ty i ja jesteśmy AA. Musimy być za siebie odpowiedzialni. Wbrew sobie, muszę być odpowiedzialny. I tym są właśnie Tradycje – Odpowiedzialnością.
box 459 Spring 2011
tłumaczenie nieautoryzowane - Bartek AA


TRADYCJA III

JEDYNYM WRUNKIEM PRZYNALEŻNOSCI DO AA
JEST PRAGNIENIE ZAPRZESTANIA PICIA



Mam na imię Grzegorz, jestem alkoholikiem i narkomanem
Bardzo długi czas, była to moja ulubiona Tradycja, którą rozumiałem w ten sposób, że ja w AA nic nie muszę oprócz nie picia i może na początek tzn. na jakieś parę miesięcy jest ważne ale nie na LATA, dla starego „aowca” jakim się uważałem. Bardzo długi czas przyjmowałem do wspólnoty, wyrzucałem alkoholików, którzy byli pod wpływem alkoholu z mitingów co oczywiście było wbrew tej Tradycji. Najchętniej powiedziałbym że takie AA zastałem, ale czy z tym coś zrobiłem czy wolałem przez lata bawić się w Boga? Uważałem że w AA nic się nie musi, więc nic do AA nie wkładałem tylko brałem, czyli moje niby trzeźwe życie niczym się nie różniło, i tu i tu obrałem pasożytniczy tryb życia. Pamiętam jak bywałem oburzony, bo salka nie była otwarta na czas albo nie kupili ciastek które lubię – masakra. Kiedy w końcu życie w samowoli było nie do przyjęcia i poprosiłem przyjaciela o pomoc w programie 12 Kroków, bardzo szybko się okazało że muszę bardzo dużo aby wracać do zdrowia ( w naszej literaturze jest wszystko opisane, ile ja alkoholik „muszę”) Że największym owocem wnoszenia siebie dla innych we wspólnocie pod postacią pełnienia służb np. sponsora, prowadzącego, skarbnika itd. Uwalniam się od swojego wynaturzonego egocentryzmu i jestem w stanie zobaczyć jak bardzo potrzebuję innych ludzi do dobrego i pożytecznego życia. Hasła typu „w AA nic się nie musi”, „daj czas czasowi” dzisiaj widzę trochę inaczej i kojarzą mi się z pasożytniczym trybem życia, bo przecież zawsze byłem nastawiony na wykorzystywanie ludzi i na dostawanie czegoś za darmo. Tradycja Trzecia jest następną tradycją która chroni Wspólnotę przed takimi typkami jak ja tzn. np.  że nie wszyscy muszą pisać program i wdrażać go w życie, że posiadam monopol na powrót do zdrowia.
A jak ta tradycja ma się do mojej rodziny? Czy rzeczywiście „nic nie muszę” tak było, oprócz normalnych obowiązków rodzinnych jak mąż czy ojciec bardzo długo miałem problemy z robieniem np. prezentów czy niespodzianek mojej ukochanej żonie, zawsze byłem nastawiony na branie i dostawanie ale od siebie nigdy, nawet nie wiedziałem kiedy moi bliscy mają urodziny, że wypadałoby złożyć życzenia o drobnym prezencie nie wspomnę. Święta wyglądały podobnie, ja oczekiwałem ale od siebie nic. Jak ta biedna żona ze mną wytrzymywała? Często hodowałem urazy do żony, przyjaciół że nie spełniają moich oczekiwań ale co to za przyjaźń była ja działa tylko w jedną stronę, czyli moją. Dzisiaj się nie pytam co przyjaciel zrobi dla mnie lecz co ja mogę zrobić dla niego i to jest zasadnicza różnica. Warunków jest wiele ale paradoksalnie im więcej daję tym więcej otrzymuję.
Pozdrawiam z Opola


Mam na imię Mariusz i jestem alkoholikiem.
   
    Pamiętam pewną sytuację w pracy, kiedy pierwszy raz świadomie mogłem inaczej zachować się niż dawniej, a nawet przyznać do błędu. Kolega z pracy powiedział, że zostałem posądzony o złe, niedokładne sprzątanie przez co panie, z którymi pracuję muszą po mnie poprawiać. W rzeczywistości uważałem, że było właściwie na odwrót. Kierując się emocjami zadzwoniłem do szefa i powiedziałem, że rezygnuję z pracy. Nie brałem pod uwagę, że nie ma zastępcy na moje miejsce, liczyła się tylko moja urażona duma. Uważałem, że swoje obowiązki  wykonuję solidnie i nie będę pracował więcej z takimi osobami. Nie miałem głowy by wyjaśnić pretensje. Tak czy inaczej czułem się źle. Nie myślałem przy tym zupełnie o firmie, ugodzie, wyjaśnieniu tej sytuacji. Byłem bardzo zdenerwowany.
    Po jakimś czasie przypomniałem sobie inną sytuację, kiedy podobnie obraziłem się jak dzieciak usłyszawszy od sponsora kilka słów prawdy o sobie. Zadziałała pycha i egocentryzm bo nie chciałem słuchać uwag na swój temat. Następnego dnia, kiedy już ochłonąłem zadzwoniłem do sponsora. Podziękowałem za lekcję prawdy i poczułem ulgę.
    Teraz przypomniałem sobie tamto zdarzenie. Postanowiłem zadzwonić do szefa. Powiedziałem: Panie kierowniku!  przepraszam za swoje zdenerwowanie, pewnie prawda jest trochę inna niż mi się wydaje. Nie pomyślałem rozsądnie, nie brałem pod uwagę dobra firmy. Tak gwałtownie się nie reaguje. Duma i racje oślepiają, porozmawiam z paniami i wszystko się wyjaśni. Szef podziękował za telefon i powiedział, że prowadzi firmę od 20-tu lat i gdyby kierował się emocjami w relacjach z innymi ludźmi to dawno by tę firmę stracił. Podziękował też za słowa których użyłem: dobro firmy .” Co z tego że udowodnię swoją rację, skoro w końcu z tą racją zostanę sam „ , „ …nasze wspólne dobro jest najważniejsze…”- te słowa, które często słyszałem z ust sponsora, przestały być od tamtego zdarzenia dla mnie teorią i zasłyszanym sloganem. Mam je w sercu i w głowie.     Rok temu przed świętami Bożego Narodzenia, kupiłem paniom pierniki, porozmawiałem spokojnie, bez emocji. Okazało się, że nie mają do mnie pretensji. Uśmiechnęły się życzliwie, co z wzajemnością robią do dzisiaj. Nie zapomnę ulgi jaka mi wtedy towarzyszyła, satysfakcji i  spokoju. Jestem wdzięczny sponsorowi, że dzięki niemu zacząłem zwracać uwagę na Tradycje AA  tak samo jak na Kroki ponieważ pomagają przełamywać moje wady i słabości charakteru. Bardzo mi się podoba od jakiegoś czasu także stwierdzenie, zacząć a potem tylko ulepszać i poprawiać samego siebie.
Pozdrawiam – Mariusz


Wspomnienia z historii grupy AA MAJ.
   
W piątek 6 września 1991 roku o godz. 17.00 w Legnicy przy ul. Rzemieślniczej 3   w salce na I piętrze odbył się pierwszy miting piątkowej grupy AA. W spotkaniu uczestniczyło 9 osób. Z trzech propozycji grupa przyjęła nazwę AA MAJ. Godzinę rozpoczęcia mitingu przyjęto na godz. 17.00, dzień mitingu – piątek. Nazwa grupy miała określać :  przebudzenie, budzenie, ciepło,  nadzieję, wiosnę, nowe życie. 
Podczas czytania tekstów stałych : * nie palimy papierosów, * nie rozmawiamy, * nie zajmujemy się napojami i kuchnią.
Palenie, napoje, paluszki dopiero po odczytaniu czy ma ktoś problem.
Propozycja spotkań po mitingu, dyskusji, rozmów, obejrzenia  filmów.
Miting otwarty ostatni piątek miesiąca. Prowadzenie mitingu według scenariusza mitingu.
14 września 1991 roku zaprezentowano grupę na spotkaniu Intergrupy Dolnośląskiej, które odbyło się  we Wrocławiu.
Od  początku  istnienia  grupy  w  1991r.  poszczególni  jej  członkowie uczestniczyli  w różnych mitingach na terenie całego kraju: Bolesławiec, Wrocław, Konin, Poznań. Kontakt listowny z grupą STER z Poznania zaowocował uczestnictwem w spotkaniach AA w Zakroczymiu, Licheniu, Częstochowie. Przedstawiciele grupy  uczestniczyli w Konferencjach AA Kongresach AA oraz spotkaniach Intergrupy Dolnośląskiej.  Grupa pracowała,  rozmawiała.  Poszczególni jej członkowie na mitingach omawiali rozumienie Kroków oraz wprowadzanie ich w codzienność oraz trudności i problemy z poprzedniego stylu życia, a także dzisiejsze.
10 stycznia 1992r. grupa spotyka się na dużej sali, a godzinę mitingu proponuje się 17.30.                                                                                                     14.08.1993 r.  pozostawiono   wybór   poszczególnemu   uczestnikowi   grupy   w  spotkaniach   zakroczymskich ,  na  które   otrzymywaliśmy   5 zaproszeń od  grupy  STER  z  Poznania.
1994r.  Grupa  AA MAJ  akredytuje  mandatariusza  na Kongres AA w Krakowie 30.07. do 01.08.1994r.
Grupa AA MAJ 6.09.1994 r. uczestniczyła w utworzeniu Intergrupy Piastowskiej AA z siedzibą w Bolesławcu, w której uczestniczyło 11 grup AA. Po rozmowach o datkach do kapelusza i ujednoliceniu ich podziału, grupa AA Maj przyjęła sugestię podziału datków w następującej sugerowanej formie :  60% grupa, 40% Intergrupa.
Grupa niesie posłanie na zewnątrz poprzez przekazywanie spisów mitingów, broszur AA u gospodarza , Policja, Sąd, Komornicy Sądowi, Przychodnie.
14.10.1994 rok sumienie grupy AA Maj wyraziło gotowość uczestnictwa przy telefonie  zaufania  AA  16.09.1995 rok grupa przeprowadza inwenturę. Propozycje i wspólne dobro.
-  Podział finansów: 50% zakupy, 10% literatura, 40% intergrupa
-  Służby: mandatariusz 3 lata w AA, rzecznik 2 lata w AA, skarbnik 1 rok w AA, prowadzący miting 3 miesiące,
- Temat mitingu : problem, 12 kroków i 12 tradycji, Wielka Księga AA, Życie w trzeźwości,
-  Zakup literatury - w zależności od możliwości finansowej grupy.
-  Mitingi rocznicowe skromne, aby program i duch AA był zawsze najważniejszy.
-  Powrócić do opłat za lokal,
-  W ilości 3 egzemplarzy dokonywać zakupu  biuletynu Zdrój.
16 luty 1996 roku sumienie grupy po przeanalizowaniu możliwości zaproponowało podział finansów tak, aby w jej możliwościach dążyć do wypełniania programu AA oraz  potrzeby  grupy :  zakupy 20%,  literatura 20%,  opłaty 20%,  intergrupa 40%.
Rok 1997 duża rotacja. Uczestnicy mitingów nowoprzybyli i z uczestnictwem dłuższym wybierają swoją często ostatnią drogę wyjeżdżają, odchodzą tak wielu jeszcze, którym tak trudno przyznać się do choroby.
21 luty 1997 kolejna inwentura w grupie AA Maj. Jak nieść posłanie, jak pomagać, jak realizować program, jak dobrze służyć, dzielić się radością trzeźwości, być grupą.    
12 wrzesień 1997 ponowna inwentura grupy AA Maj. Duża rotacja w grupie wymusza przypomnienie głównego celu i zasad jakimi grupa służy naszemu wspólnemu dobru i  jedności AA. Uczestnictwo przy telefonie zaufania : gdy grupa będzie  gotowa służyć.
1998.02.13. podwyższono opłatę za lokal.
1998.02.20 rzecznik zrezygnował ze służby w grupie AA Maj  i przed rozpoczęciem mitingu wyszedł ze spotkania kiedy sumienie grupy przeciwne było prowadzeniem mitingu sposobem i materiałami niezwiązanymi z AA. Miting  rozpoczął się z opóźnieniem kiedy doszła jeszcze awaria instalacji kanalizacyjnej.
Gdzie dwóch lub trzech się spotyka i mają jeden wspólny cel – te słowa były kluczem, gdy grupa przeżywała kryzys, zostało nas w tej grupie kilku. Czasami mówiło się o zawieszeniu grupy, ale miejsce to jest dla wszystkich, którzy drogi do nowego życia szukają, takich przegranych jak ja, miejsce, gdzie można przyjść i zacząć drogę do radości życia.
1998 czerwiec 12 – na mitingu trzy osoby i pytanie do grupy czy być, czy zawieszamy grupę, a jej uczestnicy wybierają grupę jaka im najbardziej odpowiada.  – odpowiedź  TAK grupa ma pozostać, aby każdy mógł przyjść i otrzymać szansę na trzeźwe nowe życie.
1998 czerwiec 26 – miting dwuosobowy
1998 lipiec 3 Temat: Cierpliwość, pokora. Posłanie a odpowiedzialność                                                                     1998 lipiec 10.  AA jestem .
17 lipiec  1998. Miting trzyosobowy.
24 lipiec  1998. 17.30  AA jestem. Świeczka, ramowy program, Nasze wspólne dobro jest najważniejsze, wyzdrowienie każdego z nas zależy bowiem od jedności AA.
31 lipiec  1998. Grupa AA Maj odżywa . Miting pięcioosobowy.
Wrzesień 1998 grupa AA Maj powoli wraca do głównego celu : niesienia posłania tym, którzy jeszcze cierpią .
W czerwcu 1999 roku grupa AA zmienia miejsce spotkania na Dom Matki Teresy  z  Kalkuty przy ul. II Armii Wojska Polskiego 34.
Pomimo różnych kolei losu i zmian osobowych, grupa AA Maj działa nieprzerwanie. Realizuje  i korzysta z programu AA , uczestniczy w służbie Intergrupy, jest obecna na konferencjach,  kongresach i zlotach AA od IV Kongresu AA w Gdańsku 1991 roku.
1999 rok  jest tym rokiem , który grupę AA Maj doświadczył, wzmocnił, a praca  w ramach 12 kroków i dążeniu do wypełniania 12 tradycji pozwoliła, że grupie przybywało uczestników  i nie było problemów ze służbami. Członkowie grupy SA uczestnikami Zlotu Radości organizowanego przez Intergrupę Piastowską AA.
Przeprowadzona przez sumienie Grupy 18 marca 2005 r. inwentura określiła cele do jakich  Grupa została powołana – do niesienia posłania i utrzymania jedności AA.
Omówione zostały następujące sprawy:
-   Czas prowadzenia mitingu - nie przekraczać czasu, nie mówić   „ na siłę ”.
- Osoba prowadząca jest ,, niewidoczna”, pilnuje porządku, nie narzucając niczego.  Najważniejsi są Ci, którzy chcą mówić. Czasem zachęcić do mówienia nowicjusza.
- Nie załatwianie przez prowadzącego swoich osobistych spraw.
- Dublowanie służb- dobrze, aby był cień każdej służby.
- Pomagamy sobie nawzajem sprzątać pomieszczenia po mitingu.
- Jeżeli nie przyjdzie prowadzący, rzecznik pyta kogoś ze służb czy ktoś ma ochotę prowadzić miting.
- Zachęcać do prowadzenia spotkań poprzez rozmawianie o służbach..
- Obowiązkowe czytanie na mitingu biuletynu z Intergrupy.
- Wszelkie rocznice uzgadniać a grupą.
- Pamiętać, że mówimy o sobie i za siebie.
- Co zrobić, aby nowych przywitać i zachęcić do uczestnictwa w spotkaniach.
- Czytamy cały tekst ( ramowy scenariusz ) teksty początkowe i końcowe.
- Trzon Grupy zostaje po mitingu w celu omówienia spraw Grupy.
- Grupa uzgadnia stanowisko jakie ma zająć mandatariusz na Intergrupie.
- Na mitingi proponujemy przygotowane tematy.
W roku 2007 we wrześniu grupa AA Maj rozpoczęła archiwizację w której w trzech osobnych segregatorach umieszczano : Zdroje, Skrytki, biuletyny wraz z wykazem artykułów i zdarzeń. Zaproponowano spisanie historii grupy z zeszytów w jednolitą treść. Grupa AA MAJ dojrzewa, stała się wspólnotą mężczyzn i kobiet ,  w której uczestniczą w równej liczbie mężczyźni i kobiety .W kolejnych latach trzon Grupy stanowią stali uczestnicy  spotkań, a liczba lat trzeźwości na programie AA i w Grupie Maj jest coraz liczniejsza. Pomieszczenia, w których odbywają się nasze mitingi, są siedzibą Intergrupy Piastowskiej.
2007r. została przeprowadzona kolejna inwentura Grupy, na której poruszono następujące tematy:
-  Wysunięto sprawę posiadania sponsora, jak to rozumiemy, jak go wybrać, co nam daje rozmowa z nim. Kto to jest sponsor? Informować  szczególnie nowe osoby, o wyborze sponsora.
-  Co możemy więcej zrobić, aby nowe osoby zostawały,
-  Jak dbać o zasady anonimowości, które czasem są łamane,
Grupa AA Maj bierze czynny udział w pracach Intergrupy Piastowskiej oraz w Regionie Dolnośląskim. Uczestniczy w Rocznicach i Świętach AA w Polsce.
We wrześniu 2010r. Grupa obchodziła  XIX rocznicę istnienia. W związku z prowadzonym remontem budynku i pomieszczeń mityngowych Grupa zrezygnowała z uroczystego spotkania rocznicowego. W całym zamęcie minusem jest zapomnienie, niedopilnowanie planu urodzinowego przez grupę.
27 listopada 2010r. odbył się pierwszy miting prowadzony według scenariusza zaproponowanego przez BSK. Miting prowadzony wg nowego scenariusza został przyjęty przez uczestników mitingu.
09.09.2011 roku odbyła się XX rocznica grupy AA Maj
30.12.2011 r. grupa AA Maj rozpoczęła wydawanie biuletynu informatora Grupa AA Maj jako sposób niesienia posłania w grupie i na zewnątrz.
 AA Basia P., AA Sławek O.
Grupa AA MAJ


Kiedy zaczynałem trzeźwienie...

nie myślałem, że tak bardzo będziemy sobie potrzebni i to we wszystkich dziedzinach życia. Kiedy objąłem służbę skarbnika grupy, koledzy pomagali mi w zakupach. Ja musiałem nauczyć się skrupulatnego podliczania w zeszycie datków i wydatków tak, aby zgadzało się. Na mityngu z każdej wypowiedzi „coś biorę ze sobą do domu” – dobre rzeczy zostawiam dla siebie, a niepotrzebne odrzucam. Rozmowy przed i po mityngu to nic innego jak doświadczenia przyjaciół bardzo potrzebne, jeśli nie mnie to komuś innemu. Kiedy piłem, to wydawało mi się, że w każdej chwili będę mógł sam przestać. Teraz wiem, że nic z tego. Bez trzeźwiejącego alkoholika nie udałoby mi się to. Wreszcie drugi aspekt – czy to Zlot Radości, Święto Zdroju, rocznice grupy, regionu i wreszcie całej Wspólnoty AA w Polsce nie zrobiłby jeden człowiek. Przykłady można mnożyć, jak dawniej sytuacje przez które piłem alkohol. Rozmowy z pojedynczymi przyjaciółmi głównie sponsorem, pozwalają mi na znalezienie sposobu na wyjście z sytuacji, która mnie jednego przerasta. Wreszcie rozrywka i wypoczynek, o których nie powinniśmy zapominać, też samemu nie zawsze udają się. Przez telefon samemu nie pogadam. Gdy ja czy ktoś inny ma problem, wystarczy słuchawka, kilka minut rozmowy i już wiadomo, jak żyć. Oczywiście, ja wszystkiego nie wiem, ale rozmowa telefoniczna przestawia myślenie, odciąga chęć napicia się alkoholu, a głównie o to chodzi. Jeszcze jedno, koledzy są fachowcami w różnych dziedzinach. Dlatego nie zawsze trzeba wzywać pomoc. Wystarczy nauczyć się poprosić o pomoc. Ja wielokrotnie ją otrzymywałem i otrzymuję nadal.
Rysiek AA


Anonimowi i niewidzialni.

    Kilka lat temu, przewodni temat Konferencji Krajowej Służb AA, był „Anonimowi lecz nie niewidzialni”. Od tamtej pory nastąpiło wiele korzystnych zmian. Grupy zaopatrzyły się w plakaty z naszym symbolem trójkąta wpisanego w koło - symbol trzech legatów AA, wykładnia programu duchowego powrotu do zdrowia. JEDNOŚĆ, SŁUŻBA, ZDROWIENIE. Ten plakat wywieszany jest w widocznych miejscach, aby łatwiej było odszukać salę spotkań grupy AA. Jedne grupy to robią, inne nie - korzystając ze swej niezależności. Ja czasem próbuję wpaść na mityng, w Warszawie, na którym nigdy dotąd nie byłem. Bardzo często plączę się wokół wskazanej lokalizacji i denerwuję się bo czasem nie ma kogo zapytać. No i głupio trochę, zaczepiać wieczorem przy kościele babcię i pytać o spotkania alkoholików. Może być strachliwa! Stali bywalcy wiedzą gdzie iść, gdzie zastukać i na który domofon zadzwonić. A tacy jak ja? Trochę ślepi, podstarzali? Plączą się i niekiedy rezygnują. Mnie to już pewnie nie zaszkodzi. Znajdę inną lokalizację, ale jak mnie ktoś nowy pyta gdzie pójść, to wskazuję te adresy, gdzie łatwo trafić, zaparkować, dojechać. Może te prośby o wsparcie mają z tym jakiś związek? Wydaje mi się, że gdybym szukał pierwszy raz w życiu mityngu, i nie mógł znaleźć, to mógłbym wysnuć wniosek, że całe AA jest takie konspiracyjne. Może troszkę taka opinia źle wpływa na AA jako całość?  Plakat informujący - to nie reklama. Nie chcę konfabulować, jednak spotkałem już takie opinie wśród „Nowych”. Ciężko was odszukać. Zbliża się Czerwiec, to szybko poleci. Zwykle ten miesiąc jest poświęcony Informacji o AA. Marzy mi się, aby w tym roku było inaczej. Żeby wszystkie grupy AA, już zaczęły się mobilizować i „ujawniać”. Plakatów w magazynie jest dużo, można je zamówić zafoliowane, aby nie mokły, wywieszać na czas mityngu na głównych drzwiach i korytarzach, płotach, a po zakończonym mityngu zdejmować. Czasami gospodarze naszych sal, nie wyrażają zgody na trwałe umieszczenie ich. Jest to jakieś wyjście? Trzeba tylko chcieć.
    W bieżącym roku w Warszawie będą się odbywały mistrzostwa „EURO 2012”. Być może kibice futbolu, ale jednocześnie aowcy, przyjadą na tę imprezę sportową.
Wieści niosą, że bardzo liczna grupa Anglików, Niemców, Ukraińców już zbiera informacje o mityngach w Warszawie. Wiemy to od biur AA w tych krajach. Przygotowania AA PIK-u w Poznaniu, Wrocławiu, i miastach gdzie są spodziewani kibice aowcy już trwają. U nas w Warszawie też, rozpoczęliśmy przygotowania do przyjęcia ich. Próbujemy zebrać grupę służebnych, ze znajomością angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego do dyżurów telefonicznych w okresie rozgrywek. Być może PIK będzie otwarty od 10 rano do 21-szej. Trzeba do tego ludzi. Trwa praca nad wydaniem informatora, ulotki z wykazem spotkań AA w Warszawie, grup posiadających duże sale spotkań, oraz chcących się oznakować w widoczny sposób. Uruchomimy być może dodatkowy numer telefoniczny dla celów informacyjnych. Zabiegamy o umieszczenie odpowiednich informacji o AA w systemie organizatora EURO 2012.     Pomysłów jest wiele, wybierzemy najbardziej skuteczne i umiarkowane kosztowo. Chodzenia za tym też sporo. Dla poprawienia wyglądu PIK-u na Brazylijskiej, chcemy go chociaż odnowić. Potrzebujemy wielu pomocnych i życzliwych przyjaciół. Pragnących trzeźwości. Wszyscy mogą się przydać, jednak warto też uczestniczyć w zespołach przy Regionie. Napotkacie na zagadnienia, które mogą być pomocne podczas służby. Przychodzi tam wielu przyjaciół z olbrzymim doświadczeniem organizacyjnym. Służą pomocą, ale za nas nie zrobią. Można poznać coś nowego. Wracając do „anonimowości grup AA”, nasze starania pójdą w gwizdek, jeśli potencjalni goście nie odnajdą nas. Spróbujmy wyjść naprzeciw, tym którzy nas potrzebują. Najważniejsze być gotowym. A jeśli to się komuś przyda – to będzie dodatkowy profit.
Na koniec przypomnę deklarację odpowiedzialności:
„Gdy ktokolwiek, gdziekolwiek potrzebuje pomocy, chcę by napotkał wyciągniętą ku niemu pomocną dłoń AA i za to jestem odpowiedzialny”
Oby to nie było pustosłowie. Pomóżcie.
Lechu02


Wybrałem życie bez picia !!! - zza krat

Zacznę od tego że nie lubię dzielić się treścią mojego życia lecz będąc na terapi – w Mokotowie ,,Atlantis’’ coś się zmieniło w moim dotychczasowym życiu i podzielę się z wami jak alkohol doprowadził mnie do tego kim nigdy nie chciałem się stać .
      Mam na imię Rafał i pochodzę z Tarnowa lat 28, mój problem z alkoholem zaczął  się bardzo wcześnie w wieku 12 lat. Wychowywany byłem przez Matkę wraz z dwoma braćmi i siostra ,ojciec odkąd pamiętam był w kryminale , a jak był na wolności to krótki czas i wracał ,alkohol był w domu cały czas . Zacząłem niewinnie spróbowałem kieliszek jak spali pijani ,lecz tak naprawdę kontakt z alkoholem oraz z prawem miałem w wieku 14 lat ,wiedziałem jak smakuje wódka, piwo  i jak działa po wypiciu go mój organizm.
Młodszy brat został zabrany do domu dziecka ponieważ mama sobie z nim nie radziła, non stop była pijana ze starszym bratem, który już wiedział co to sąd ,policja, alkohol. Ja z delikatnością się tego uczyłem . Wychodząc na dwór dokonywałem włamań do samochodów wspólnie  z kolegami, za sprzedane rzeczy kupowaliśmy wódkę papierosy .W 14 roku życia upiłem się do tego stopnia że koledzy położyli mnie w piwnicy, gdy wytrzeźwiałem byłem brudny i obrzygany  . Pamiętam jak dostałem lanie od mamy i brata, po tym zdarzeniu mama stwierdziła że będzie lepiej jak będę mieszkał u babci z dala od kolegów ,,rynku‘’
złodziejstwa i picia .Zacząłem mieszkać u babci, z wujkiem bratem mamy , cały czas uciekałem na ,,rynek ‘’do kolegów by znów kraść ,wypić ,zapalić kończyło się to zatrzymywaniem przez policję w izbie dziecka .
W wieku 15  lat trafiłem do schroniska dla nieletnich o zaostrzonym rygorze ,,Łańcut’’. Do tej pory nie wiem co sędzia chciał przez to powiedzieć umieszczając mnie tam na 9 miesięcy bo lepszy stamtąd nie wyszedłem, lecz dziewięciokrotnie gorszy . Po wyjściu ze schroniska, zacząłem kraść wyrywanie torebek kobietom ,włamania do sklepów, kiosków, aut, za pieniądze kupowałem modne ciuchy, a reszta szła na alkohol. Nie wracałem do domu po kilka dni ,poszukiwała mnie policja i rodzina .Po kilkunastu takich eskapadach trafiłem do Zakładu Poprawczego, bo już ani rodzina, ani policja nie mogli skłonić mnie do poprawy. W Z.P spędziłem 2  i pół roku, jedyne co wyszło mi na dobre to, czeladnik w zawodzie  stolarz.
Po wyjściu babcia już nie żyła, mama przestała  pić , brat wrócił z domu dziecka, ojciec przez picia zmarł, a starszy brat siedział w kryminale. W wieku 19 lat, alkohol narastał w raz z nim, dziewczyny, sex, złodziejka. Wraz z dziewczyną wynająłem mieszkanie. To co ukradłem i sprzedałem wystarczyło by utrzymać siebie ,dziewczynę i dom. Zacząłem pomagać finansowo mamie i rodzeństwu. Rozdzielałem tak bym miał na picie i o kolegach nie zapominałem , chodź oni zapomnieli o mnie, kiedy ja siedziałem w schronisku i poprawczaku. Z każdych pieniędzy które miałem kupowany był alkohol. Pod wpływem alkoholu, dokonywałem samouszkodzeń, czym byłem bardziej pijany ,tym byłem bardziej agresywny. Agresje wyładowywałem na sobie, na początku ciąłem rękę ,klatkę piersiową , brzuch i szyję. Dziewczyny które przychodziły i odchodziły były tylko do czasu , aż nie wpadłem w ciąg picia. Chodź ich nie biłem i nie szarpałem, nie mogły znieść mojej pijanej zazdrości i to co robię ich z kolegą lub przyjacielem. Będąc wypity bąbardowałem po prostu tych którzy byli mi obcy lub chcieli mi zaszkodzić, aż do zamknięcia w ZK , gdzie spędziłem 4 lata. Ukończyłem tam terapię alkoholową na która sam się zgłosiłem w 2006 r. W niedalekim czasie wyszedłem na warunkowe zwolnienie. Po wyjściu chodziłęm na mityngi, odizolowałem się od poprzedniego towarzystwa od kieliszka. Zapoznałem fają dziewczynę , nie piła w ogóle, nie paliła, urodziła mi córkę lecz po krótkiej abstynencji coś mnie „zabiło” Zaprzestałem mityngów, wróciłem do towarzystwa, złodziejki. Stworzyłem grupę osób którzy tylko pili ,kradli, były szybkie pieniądze i mnie to cieszyło, były tylko libacje za libacją.     Nikt mnie nie obchodził. Po niedługim czasie trafiłem do więzienia, nie na 3,4,6 lat lecz na 10.
2 dni przed ślubem. Po paru latach stwierdziłem że musze przestać pić , bo wciąż będę wracać do zakładów karnych. Po odsiedzeniu kolejnych wyroków. Poprosiłem o terapię, na którą przyjechałem w 2011 r. „Atlantis”. Po spędzeniu półtora miesiąca na terapii, chodzeniu na mityngi, pisania prac, rozmawiania z ludźmi, zacząłem inaczej spoglądać na świat , wiem że źle robiłem , krzywdziłem bliskich , kolegów i przyjaciół. Pragnę to zmienić i pragnę bym ja się zmienił, nie powracać do picia, chcę być z rodziną którą kocham, tak bardzo że nie chcę pić, a dalsza część terapii mnie w tym tylko wzmacnia, bo warto żyć i korzystać z życia, bo jest z czego, a pijać wszystko nam umyka i zanim się spostrzeżemy będzie grób i flaszka obok, a nie warto.
RAFAŁ
Pozdrawiam wszystkich trzeźwiejących alkoholików (Alkoholiczki), życzę wytrwałości w dalszym trzeźwieniu.