MITYNG - Koncepcje

DO UŻYTKU WEWNĘTRZNEGO


 

KONCEPCJA IV

 

W całej strukturze Konferencji na wszystkich poziomach odpowiedzialności powinniśmy stosować tradycyjne „Prawo Udziału", dbając o to, by każda klasa i grupa naszych światowych sług była  obdarzona głosem proporcjonalnym do odpowiedzialności, jaką każdy z nich ponosi.

/tekst nieautoryzowany/

 

Ten felieton jest w dużej mierze wynikiem zapisków z udziału w warsztatach organizowanych przez Region Warszawa w naszym PIKu, choć również opiera się na do tej pory nieautoryzowanym tekście z amerykańskiego Poradnika Służb.

Po pierwsze chcę podzielić się pewnym spostrzeżeniem. Do każdego warsztatu na temat Koncepcji czułem się dobrze przygotowany, miałem nawet przekonanie, że moja świadomość daleko przekracza świadomość innych uczestników. Przecież napisałem już kilka tekstów o Koncepcjach, sporo się naczytałem. Takie przekonanie mogłem żywić jedynie do momentu rozpoczęcia zajęć. Już pierwsze wypowiedzi przyjaciół rozwiały moje mrzonki. Okazało się, że gdy w grupie ludzie dzielą się doświadczeniami, nikt nie jest na tyle mądry aby nie mógł nauczyć się czegoś więcej. Tylko pytanie, czy chce? Ja chciałem. Inny punkt widzenia pozwolił mi ujrzeć przestrzeń, której nie brałem pod uwagę. Sam dla siebie okazałem się nauczalny. Właśnie możliwość nieustannej nauki życia jest najwyższą nagrodą za udział w służbach.

Koncepcja Czwarta dotyka niezmiernie ważnych ale i delikatnych spraw mianowicie prawa do uczestnictwa i głosowania w strukturach Konferencji. Przede wszystkim musimy zastanowić się, do czego powołana jest Konferencja? Odpowiedź może być jedna, aby wyznaczyć cele i sposoby działania całej wspólnoty na najbliższy okres. Gdy zastanowimy się, czy jesteśmy całkowicie przygotowani do dyskusji, czy mamy wszystkie potrzebne wiadomości, łatwo zobaczymy sens zapraszania do udziału ludzi, którzy posiadają potrzebną wiedzę albo przynajmniej większą od nas. Jest to o tyle ważne, że dotyczy tysięcy alkoholików, którym mamy pomóc.

Karta Konferencji Regionu Warszawa jasno precyzuje kto jest uprawnionym do głosowania członkiem Konferencji – to mandatariusze grup oraz członkowie Rady Regionu, a każdy posiada jeden równy głos. Oczywiście Konferencja ze swego składu wyłania prezydium, sekretarza albo inne potrzebne gremia, np. komisje liczenia głosów. Do tych funkcji często są proszeni przyjaciele spoza składu Konferencji. Konferencja, w zależności od potrzeb, może również zaprosić przyjaciół i sympatyków AA, przyjaciół posiadających doświadczenia służb z  innego Regionu, pracowników BSK, powierników Służby Krajowej do przedstawienia swojego stanowiska w ważnych dla nas sprawach, jednak bez prawa udziału w głosowaniu. Taki kształt Konferencji pozwala aby każdy głos powstający w grupach AA mógł być z jednej strony słyszany, a z drugiej by z ustaleniami Konferencji mogli zapoznać się wszyscy członkowie AA. Wymaga to od mandatariuszy grup wielkiej odpowiedzialności.

Choć w Karcie Konferencji Regionu Warszawa jeszcze nie ma wszystkich zapisów regulujących, to wielokrotnie w spotkaniach zespołów regionalnych uczestniczyli  zaproszeni spoza AA goście. Jeden z nich jest obecnie Powiernikiem kl.A /niealkoholik/ służącym swa wiedzą całej naszej wspólnocie w Polsce. I mniej ważne jest czy ma prawo do głosowania czy nie, ważne, że może poczuć się potrzebny i chciany. Ma prawo do uczestnictwa bo został zaproszony.

Mam nadzieję, że najbliższa kwietniowa Konferencja 2007 r pokaże nam sens tej Koncepcji. W środkowej części, gdy  mandatariusze grup będą pracowali w zespołach konferencyjnych jako sekretarze będą służyli przewodniczący poszczególnych zespołów, mogą nawet prowadzić te spotkania. Oczywiście, jak zawsze w naszej wspólnocie nie ma tu podwładnych ani przełożonych, jedyną troską uczestników jest bezpośrednia łączność z trendami pojawiającymi się w grupach AA i stworzenie odpowiedniego zapisu abyśmy mogli wszyscy zastanawiać się nad rozwiązaniem. Zostanie on odczytany w następnej części Konferencji. Możliwe, że niektóre wnioski będą wymagały głosowania, a wtedy okaże się, że w głosowaniu nie ma „zwierzchników", „podległych" ani „doradców". Wszyscy mają jeden, równy głos, nawet wtedy, gdy pełnią podwójną służbę. Na przykład: mandatariusz w grupie i rzecznik intergrupy.

Jest też inny problem. Często widać, ile wysiłku w życie Regionu wkładają zwyczajni członkowie regionalnych zespołów. Bywa, że są to przedstawiciele swoich intergrup. Mimo ich wiedzy i zaangażowania Konferencja nie przyznała im prawa do głosowania. Całe szczęście, że często ich głos wynika z innej funkcji służebnej. Zaś innym, którzy z sukcesem zakończyli czas służby nie jest potrzebny udział w głosowaniu, już nauczyli się przyjmować wolę wobec siebie.

 

Ta koncepcja ma jeszcze jedną myśl. Zachęca członków AA do uzyskania statusu zaufanego sługi, który uzyskujemy gdy grupa obdarza nas zaufaniem i zaprasza do wykonywania zadań dla rzecz grupy. Wierzy nam, że będziemy czynili to odpowiedzialnie. My zaś dokładamy większych starań aby lepiej wypełniać zadania naszej służby, „gdy czujemy, że przynależymy - gdy nasze „uczestnictwo” zapewnia, że jesteśmy naprawdę „zaufanymi sługami”.

Jest tylko jeden konieczny wyjątek w tym Prawie. Członkowie pracujący na etacie w strukturach służb nie mogą zostać Powiernikami. Ich miejscem w obradach Konferencji jest raczej funkcja pomocnicza. To łatwo uwidacznia się w Komisjach Służby Krajowej.

 

A teraz oddajmy głos zapisom w amerykańskim Poradniku Służb/ tekst nieautoryzowany/:

… Istnieje jeszcze jeden ważki powód dla „udziału", a odnosi się on do naszych potrzeb duchowych. Wszyscy odczuwamy głębokie pragnienie przynależności. Oczekujemy partnerskich relacji z innymi członkami AA. Naszym szczytnym ideałem jest to, aby wśród „duchowej wspólnoty" AA nigdy nie było członków „drugiej kategorii". Jestem głęboko przekonany, że to jest to, co chcieliśmy osiągnąć tworząc światową strukturę służb. Jest to być może również główny powód, dla którego mamy zapewnić dalsze istnienie „udziału" na wszystkich ważnych poziomach służb. Tak jak nie ma członków AA drugiej kategorii, tak samo nie może być żadnych takich pracowników służb światowych.

„Prawo Udziału" jest wobec tego środkiem korygującym ostateczną władzę, ponieważ mityguje jej arogancję bądź nadużycie. Zachęca również nas, w służbach AA, do zaakceptowania koniecznej dyscypliny, wymaganej w przypadku naszych niektórych działań. Możemy to osiągnąć tylko wówczas, kiedy będziemy posiadać uczucie przynależności; kiedy fakt naszego „udziału" potwierdza, że jesteśmy naprawdę „zaufanymi sługami", opisanymi w Tradycji Drugiej.

 

W tym miejscu mógłbym śmiało zakończyć swe rozważania ale wydaje mi się, że warto dla uzupełnienia przedstawić kilka wypowiedzi ze wspomnianych przedtem warsztatów regionalnych w PIKu.

Oto one:

Po przeczytaniu tekstu Koncepcji wzrosła mi liczba pytań

Za dużo mamy mityngów a za mało grup AA

Każdy ma prawo uczestniczyć w warsztatach

Jeśli tylko jestem na mityngu to nie trzeźwieję

Spotykając się tylko dwa razy do roku członkowie Konferencji mogą nie posiadać bieżącej,  rozległej wiedzy na temat, na który właśnie się głosuje.

Warto się przygotować do głosowania przez udział w zespołach regionalnych.

Własne opinie potrzebują potwierdzenia

odczuwam pragnienie przynależności, to zapewnia prawo do uczestnictwa nie ma członków drugiej kategorii, każdy ma jeden głos

Koncepcje wypełniają luki w Tradycjach, mówią jak wypełniać służbę

Nieobecni nie mają racji, wokół jest wielu odpowiedzialnych

Alkoholik potrzebuje potwierdzenia swojej opinii

Grupa może zapraszać różnych specjalistów, nie mam klapek na oczach

Grupa wybiera mandatariusza, ale może też członków do zespołów regionalnych

Przez poczucie przynależności uczę się tolerancji, mam większą świadomość

Pieniacze chcą zlikwidować służby, BSK, Region

Podczas inwentury zbyt pochopnie podejmuje się decyzje

Nie mogę sprzeciwiać się tylko z przekory, że ktoś inny zgłosił pomysł

W grupie nie ma gorszych, są mniej poinformowani

Na Konferencji, w głosowaniu mój głos się liczy tak samo co Powiernika

Grupa pozbawiona przedstawicieli przestaje krążyć w krwiobiegu AA, jest uboższa

Służba to szansa trwałej trzeźwości, prawo do uczestnictwa ją zwiększa

Znajomość zagadnień wspólnoty pozwala animować życie w grupie i poza nią

W grupie każdy w swoim sumieniu wie czy może głosować

Z uczestnictwa we wspólnym działaniu/niesieniu posłania np. do ZK , detox rodzi się przyjaźń

Uczestnictwo należy rozliczać, mam wrażenie dużych niedociągnięć w moim prawie do korzystania z uczestnictwa w życiu AA, poprawię się Przez uczestnictwo każdy ma cząstkę władzy, unikamy dominacji

Nie będziemy wprowadzać legitymacji ani list obecności; jeśli nic nie wiem, to jestem tylko obserwatorem

Jestem ciekawy, co znaczy odpowiedzialny udział

Staram się by animatorem działań grupy dotyczących przestrzegania

Tradycji, niesienia posłania czy wyboru przedstawicieli

Wielu członków mojej grupy ma odpowiedzialną postawę

Swoje Prawo Udziału poczułem na Konferencji Regionu, gdy nagle dowiedziałem się od sponsora, iż jako mandatariusz mogę oddać głos. Wtedy nagle poczułem nieoczekiwaną odpowiedzialność za podjęcie decyzji – jak mam głosować? Okazało się, że mój głos będzie ważył tyle samo, co niejednego tuza, który już wiele razy bywał na konferencjach i ma większą świadomość ode mnie. Zdałem się więc na intuicję i zagłosowałem, jak większość, na szczęście  bowiem głosowania były prawie jednomyślne

Prawo Udziału odczułem też, gdy przyszedłem na spotkanie Zespołu Literatury – nie tylko bowiem miałem prawo tam przyjść, ale jeszcze pozwolono mi się wypowiedzieć, co skwapliwie uczyniłem popisując się wiedzą w tematach wydawniczych i zupełnie nie patrząc na to, że ludzie redagujący Biuletyn mają o wiele większe doświadczenie ode mnie. Dostałem wtedy prawo „głosu”, czyli wygadania się, lecz nie dostałem Prawa „Głosu”, bo też i nie podejmowałem się wtedy żadnej odpowiedzialności za to, co się stanie: po prostu pokazałem, jaki jestem „mądry”, a nie wziąłem się za pracę. Mój „Udział” był więc proporcjonalny do mojego wkładu pracy.

 

Pozdrawiam pogodnie Marek Warszawa 29 12 2006r