MITYNG - Koncepcje

DO UŻYTKU WEWNĘTRZNEGO


 

KONCEPCJA V

 

 

W całej naszej strukturze powinno obowiązywać "Prawo do apelacji" tak, aby opinie mniejszości były wysłuchane, a osobiste skargi starannie rozpatrzone.

 

Chciałbym dzisiaj powiedzieć kilka słów na temat Koncepcji, a właściwie jednej z nich, tej, która zawiera w sobie bodajże największy ładunek miłości do cierpiących alkoholików. Chodzi o Koncepcję Piątą. Pewnie każdy z nas był kiedyś w sytuacji gdy podczas głosowania znalazł się w mniejszości, gdy nie znalazła uznania jego wymarzona wizja. Przypominam sobie żal, smutek, niepogodzenie jakie mną szarpały w takiej sytuacji. Choćby sprawa warsztatów na konferencji regionalnej. Dobrze się dzieje, że mamy "prawo do apelacji", choć też przypomina mi się z "prawo do błędu" z Tradycji Czwartej.

Tak się złożyło, że kiedyś zwyciężyły siły, które w Konferencji upatrywały wyłącznie konieczność wyboru służb, swoiste "obsadzanie stołków". Trudno się dziwić, gdy ówcześni mandatariusze, pewnie mało zainteresowani życiem wspólnoty AA jako całości woleli szybko dokonać wyboru i uciekać do swoich zajęć. Właściwie nie dziwię się tej postawie. Sam kiedyś podczas Konferencji wolałem pracę w bufecie albo prywatne rozmowy. Na sali konferencyjnej odbywały się wystąpienie, których zupełnie nie rozumiałem. Gdybym miał wtedy głosować w jakiejś sprawie, pewnie bym to uczynił nawet nie zastanawiając się co robię, nawet gdybym odcinał przysłowiową gałąź na której siedziałem. Na wspólnocie AA wcale tak mi nie zależało. Za to w kuluarach mogłem dyskutować do woli i co ważne, nie musiałem się z nikim zgadzać, chyba że w krytyce osób służebnych. Lubiłem toczyć łatwe polemiki z obłudą, zakłamaniem czy złą wolą innych. Sam wolałem nie podejmować się służb. To dopiero miało się zmienić w przyszłości.

W naszej wspólnocie funkcjonuje powiedzenie: "Nie ważne skąd przyszedłeś, ważne dokąd zmierzasz". Ja przyszedłem ze środowiska, w którym nie mogłem znaleźć porozumienia z najbliższymi. Cały mój świat rozpadał się a ja piłem i cierpiałem. Teraz, kiedy już nie chcę zapijać uczuć ważne jest abym nauczył się współpracy, by odnowiły się kiedyś zszarpane więzi. Wspólne ważniejsze od mego. Szukanie tego co łączy. Miłość łamie bariery niechęci.

Wiele zmieniło się w moim życiu za sprawą AA. Kiedy tak patrzę na naszą wspólnotę widzę w niej labirynt najprzeróżniejszych ścieżek, z których wiele prowadzi donikąd.  Dopiero stosowanie Tradycji AA pozwala nam odrzucać ścieżki fałszywe jawiące się łatwością i pozerstwem. Chodzi też o to, aby realizować zadania wspólnoty a nie instytucji zewnętrznych nazywając je AA. Większość Tradycji powstała by chronić przed nami jedność wspólnoty. Mają również inny cel. Pozwalają osiągnąć równowagę pomiędzy sprzecznymi tendencjami, jakie przynoszą ze sobą kolejne pokolenia rozpoczynających swą trzeźwość alkoholików i pomagają dojść do głosu zdrowemu rozsądkowi. Ale nie zawsze. Informacje płynące ze Światowego i Europejskiego Mityngu szeroko rozpatrują problem terroru niedoinformowanej większości.

Zdarza się, choćby jak to się zdarzyło na Konferencji, że przegłosowano odstąpienie od warsztatów bądź przesunięcie ich na końcową część spotkania. Choć wola Konferencji mnie obowiązywała to miałem poczucie niezrozumienia Programu AA. Znalazłem się w grupie, która korzystała z "prawa do apelacji" i złożyła wniosek o przywrócenie warsztatów na początku Konferencji Regionu Warszawa. Wiele razy mówiłem o tym w czasie spotkań roboczych w naszym PIKu. I co się stało? Na kolejnej Konferencji ponownie wrócono do warsztatów na początku konferencji; opinia mniejszości została pozytywnie rozpatrzona. Lecz to nie wszystko. Najbardziej cieszy, że mandatariusze zyskali w okresie między konferencjami nową świadomość i wspólnie podjęli decyzję aby wymieniać się doświadczeniami. Program działa.

Jednak jest pewien problem. Konferencje regionalne odbywają się dwa razy w roku. A jeśli grupa nie ma mandatariusza albo intergrupa nie szuka kontaktu z Regionem, to jak członek AA może przedstawić swój głos Konferencji? Czy będzie słyszany? Czy dlatego, że pewne służby nie wypełniają swej roli to ktoś w grupie może czuć się wyobcowany z działań wspólnotowych? Na pewno nie. Wszelkie postulaty można przedstawić w grupie a po akceptacji w formie sumienia grupy przedłożyć intergrupie. Tu następuje dalsza dyskusja a po uzyskaniu przychylności przedstawiana jest Radzie Regionu. Ktoś zapyta, po co tak długa procedura? To proste. Chodzi o to, aby wszyscy wiedzieli o co chodzi we wniosku i rozumieli jego przydatność. Im więcej porozumienia niesie wniosek tym łatwiej go przyjąć, tym więcej szacunku dla siebie mają wszyscy współuczestniczący w jego przygotowaniu i realizacji. Dla chętnych jest jeszcze druga droga udziału w życiu wspólnoty. Każdy AA może osobiście wziąć udział w czwartkowych spotkaniach zespołów regionalnych i tam przedłożyć swój projekt.             Będzie rozpatrywany obok wniosków składanych przez intergrupy, choć jasne, że bez tej samej "siły przebicia". Najpierw trzeba przekonać członków zespołu, że uszanowane są nasze Tradycje. Równocześnie powinien być deklarowany współudział w wykonaniu tego zamierzenia. Tak więc jest realizowane "prawo do uczestnictwa". Nikt we wspólnocie nie musi się czuć samotny, pominięty. To tylko niektóre objawy miłości do jakimi wspólnota kieruje się wobec swoich członków.

 Na koniec oddajmy głos Bill`owi: ”Wierzymy, że duch demokracji w naszej Wspólnocie i jej służbach na całym świecie przetrwa na zawsze, niezależnie od przeciwności, które bez wątpienia będą w nas uderzać. Na szczęście nie jesteśmy zmuszeni utrzymywać rządu, który by chronił jedność poprzez nakładanie kar. Jedyne czego potrzebujemy to struktury służb podtrzymujących tradycje, na ich podstawie określających kierunek naszych działań, realizujących go i niosących nieustannie nasze posłanie wszystkim, którzy cierpią".

Pozdrawiam pogodnie

Marek 1 maj 2005r

Pozdrawiam pogodnie Marek Warszawa 27 02 2006 r.